Przejdź do głównej zawartości

EVELINE | Trzy rzeczy godne Twoich ust |



Hej hej, w pierwszej kolejności chciałam Was bardzo przeprosić za moją nieobecność, nie sądziłam że uzbiera się z tego prawie kwartał. Drogą uporządkowanych spraw, postanowiłam wrócić i znów systematycznie pisać, a myślę, że mimo wszystko mam kilka interesujących Was tematów. Pewnie teraz pomyślicie " przecież nie musi się tłumaczyć, nie było jej i tyle" . Tak, macie rację. Jednak ja nie lubię niewyjaśnionych spraw i mam wyrzuty bo wiem, że niektórzy naprawdę są zainteresowani tym co piszę, i patrząc na statystyki podczas nieobecności wiele z Was tu zaglądało, a nie miało po co.. No, to tak na wstępie :) Już nie zanudzam, miłej lektury!



Jak tytuł głosi, dziś na celowniku będą produkty do ust firmy Eveline. Wiem, że nie każdy lubi mieć coś na ustach, ciężko znaleźć odpowiedni kolor itp. Sama często kupuje produkty na promocjach bo wyglądają fajnie, a po nałożeniu na siebie mam ochotę płakać. No ale chociaż mam wtedy o czym pisać, najwyżej ten blog będzie znany z krytykowania wszystkiego :D Taki żarcik. 



Wszystkie produkty są tej samej firmy, jednak to zwykły zbieg okoliczności. Zbliżają się Święta, zatem każda Grażynka doda do swojej stylizacji jakiś drobny akcent, jak np. szminka. Pakując walizkę do domu zaczęłam grzebać w kosmetykach i znalazłam te, które są naprawdę super. 





Pierwszy kosmetyk to Matowa Pomadka do ust Velvet Matt ( nr 501).  Zakupiłam ją, jak dorabiałam sobie jako kelnerka. Wymogiem były pomalowane usta na czerwień bądź róż. Niestety, w żadnym z tych kolorów nie czułam się dobrze, i tak szukałam i szukałam czegoś wyrazistego, ale zarazem z umiarem.. Mój budżet także był ograniczony,w  końcu nie zarabiałam kokosów :) I tak pewnego dnia trafiłam na promkę w jakiejś drogerii, kolor na ręce wyglądał ładnie, więc czemu by nie wziąć? Dałam za nią ok 20 zł, teraz chodzi troszkę taniej.  Tyle monet wydałam już na pomadki, które leżą bezużytecznie, niektóre nawet gdzieś zaginęły, że w najgorszym wypadku negatywna kolekcja powiększy się o kolejną sztukę.
Jednak, moi drodzy. Pozytywne zaskoczenie. Po pierwsze, pomadka prześlicznie pachnie. Po drugie, na ustach bardzo przyjemnie się rozprowadza, jest miękka, dobrze się nią nadaje kształt, nie potrzeba nawet konturówki. Jest matowa i mie wysusza ust, a to jest bardzo ważne. Do najtrwalszych nie należy, jednak kolor jest intensywny, także nawet lekkie starcie np podczas jedzenia nie wyrządzi dużych szkód. 
Jak za tą cenę, naprawdę polecam. 



 
Na zdjęciu znajduje się jedynie pomadka w płynie, jednak pochodzi ona z zestawu pomadka+konturówka firmy Eveline. Oh! My Lips Lovely Rose ( nr 08)  to zestaw, który również przypadł mi do gustu. Standardowo, dorwałam go na promocji :D Coś ok 25zł, było to dość dawno i nie wiem w jakiej cenie jest dostępny teraz, jednak myślę, że niewiele się różni. Zacznę od pomadki, gdyż używam jej zdecydowanie częściej. Ma ona piękny, delikatny kolor. Widoczny na ustach, matowy, wpadający w nude i róż. Po nałożeniu na usta szybko zastyga, jednak nie daje efektu skorupy ( no chyba, że ktoś nałoży grubą warstwę). Utrzymuje się , mimo jedzenia i picia, ok 3 godzin. Ja osobiście używam jej najczęściej na uczelnie, i jestem bardzo zadowolona.
Konturówka z tego samego zestawu, niestety kolorystycznie w żaden sposób nie łączy się z pomadką. Używając tych produktów razem mam wrażenie, że zrobiłam sobie usta jak taka typowa starsza ciocia.. Obrysowane mocno usta, a pośrodku całkowicie inny kolor, no wiecie :) Jednak używając konturówki w pojedynkę, można również się zachwycić. Utrzymuje się na ustach dłużej niż pomadka z tego zestawu, jest także wyrazista i mocna, dlatego ja nie kładę jej mocno na całe usta, tylko lekkimi ruchami muskam usta, co daje fajny efekt.
Polecam ten zestaw, gdyż w niewielkiej cenie można dostać dwa produkty, które są wydajne :) Typowa studencka cebulka :D


 Na zdjęciu powyżej od lewej znajduje się konturówka, płynna pomadka nr 08 oraz pomadka nr 501.
Jak widać, konturówka odbiega kolorem od pomadki.. Ale to nic :)

Mam nadzieję, że podobał Wam się post, liczę na Waszą aktywność tu oraz na instagramie,
i do usłyszenia!


Komentarze

  1. Kosmetyki Eveline znam i bardzo lubię! Zarówno pomadki jak i tusze do rzęs sprawdzają się u mnie super! Te odcienie wybrane przez Ciebie są przepiękne i trafiają w mój gust całkowicie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poznajmy się!

Mam na imię Ola, aktualnie moim głównym celem jest zdobycie tytułu inżyniera. Przygodę związaną ze studiowaniem dopiero rozpoczęłam. Długo chodziło mi po głowie założenie bloga. Szczerze? Bałam się zarówno reakcji znajomych jak i obcych mi ludzi. Jednak zmieniając otoczenie myśl o tym stała się coraz śmielsza, aż w końcu powstało to miejsce. Zachęcam Was do aktywności, udzielajcie się, komentujcie, dyskutujcie. Mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie. Liczę na to, że dzięki Wam i z Wami to miejsce stanie się aktywne i pełne rozwoju. Zapraszam do lektury, buźka, hej!

LOVELY | Sweet Kissing Powder HD |

Hej Kochani, tak jak w tytule - dzisiaj chciałabym Wam napisać moją opinię na temat pudru pochodzącego z kolekcji " Sweet kissing powder "  od Lovely .  Kupiłam go na drogeryjnej promocji, w dużej mierze z ciekawości, wybierając . Baaardzo spodobało mi się opakowanie - piękny, wrzosowy kolor wieczka przykuwa uwagę. Pierwszą rzeczą po otworzeniu pudru jest mocny, słodki zapach przypominający ( mówię serio ;) ) cukier waniliowy. Na pierwszy rzut jest to bardzo przyjemne uczucie, jednak po dłuższym czasie bywa mocno drażniące.                                      Wybrałam ten o nazwie " HD loose powder , skin photoready " . Powiem Wam szczerze, że zawiodłam się na tym produkcie. Bardzo szybko buzia zaczyna się po nim świecić, pomimo tego, iż po nałożeniu puder dawał wiele nadziei. Używałam go chodząc do pracy i po kilku godzinach dawało się go odczuć na twarzy. Połączeni...

ROK 2018 - podsumowanie

Hej Kochani! Po Sylwestrze emocje na pewno już opadły, powoli oswajamy się ze zmianą roku na 2019, dlatego też postanowiłam napisać post podsumowujący zeszły rok. Nie ukrywam, że jest on dość prywatny i odbiegający od głównie kosmetycznego wątku na moim blogu. Mam nadzieję, że będę tutaj jak najdłużej, że nie braknie mi motywacji, chęci i zapału do prowadzenia tej strony, dlatego też miło będzie co roku spojrzeć wstecz i ocenić swoje własne sukcesy oraz przypomnieć sobie, jakie ważne sytuacje wydarzyły się w moim życiu w danym czasie. Rok 2018 rozpoczęłam bardzo ważną imprezą, mianowicie STUDNIÓWKĄ ♥ . W dodatku nie byle jak, gdyż były to dwie imprezy, jedna w mojej szkole, druga u mojego chłopaka. Zatem w odstępie dwóch tygodni przeżyłam imprezy, które pamięta się raczej do końca życia. W kwietniu koniec szkoły, co za tym idzie mieszane uczucia. W końcu tylko raz w życiu kończy się swoją "przymusową" edukację. Podstawówka, gimnazjum, liceum, i nagle koniec. Koniec sz...